"Chodzi mi o to... Pomyśleć, że on mógłby coś takiego zrobić jakiejś dziewczynie! A szczególnie mnie!" powiedziała Ashley.
Ashley i ja siedziałyśmy w centrum handlowym obok kawiarni. Przeglądałam różne strony w telefonie i jakoś nie skupiałam swojej uwagi na tym, co mówi moja przyjaciółka. Myślę, że opowiadała coś o chłopaku, który odwołał ich wspólną randkę, ponieważ jego przyjaciel zerwał z dziewczyną i musiał mu trochę poprawić humor. Wzięłam łyk mojej kawy w dalszym ciągu obserwując ekran komórki. Sprawdzałam różne nowe informacje i nowinki o Louis'm. Ostatnio nie widziałam go za często. Lubię sprawdzać co u niego, ponieważ wtedy jestem pewna, że ma się dobrze. Mam na myśli to, że jest moim przyjacielem i w ogóle. Martwię się o niego.
"Jade."
"Mmmmhmmm absolutnie się z tobą zgadzam Ashley." odpowiedziałam dalej niezainteresowana tym, co dziewczyna mówi.
"Jade!"
W końcu skierowałam swój wzrok na nią. Wyglądała na wkurzoną.
"Nie słuchałaś mnie przez ten cały czas, zgadza się?" spytała, brzmiąc na bardzo złą.
"Przepraszam. Po prostu za nim tęsknię... To wszystko." odpowiedziałam i posłałam jej przepraszające spojrzenie. Ponownie skierowałam mój wzrok na telefon i ujrzałam zdjęcie Louis'ego. Uśmiechnęłam się. Tęsknię za nim tak bardzo i to, że nie ma go przy mnie rani. Ashley westchnęła.
"Wiem to, Jade, ale niezależnie od tego co byś robiła lub z kim była zawsze myślisz tylko o nim." powiedziała.
"Przepraszam. Wiesz co? Powinnyśmy spędzić czas wśród ludzi." stwierdziłam, po czym schowałam swoją komórkę do torby. Spojrzałam w górę, a później wzięłam w ręce moją ciepłą kawę. Uśmiechnęłam się w stronę przyjaciółki. Postanowiłam się jej jakoś zrekompensować.
Nastało milczenie.
"Cóż, teraz nie mamy już o czym rozmawiać?" spytała odrobinę chichocząc.
"Haha, tak myślę. Gotowa na zakupy?" spytałam, bezczelnie się uśmiechając. Uwielbiamy razem chodzić po sklepach. Wiem, że to brzmi strasznie słodko i dziewczęco, ale to kochamy, a poza tym w końcu jesteśmy dziewczynami. Centrum handlowe było naszym ulubionym miejscem spotkań.
"Przecież wiesz, że tak!" odpowiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy. Wstałyśmy z naszych miejsc i wyrzuciłyśmy puste kubki po kawie do śmieci. Ruszyłyśmy razem zgodnym krokiem do jednego z najczęściej przez nas odwiedzanych sklepów.
__________________________________________
Byłyśmy w najlepszym sklepie z ubraniami na świecie - Forever 21. Kiedy Louis tu jest nienawidzi tego sklepu. Zawsze jęczy, kiedy chcę z nim tam iść, ale w końcu się poddaje. Nawet jeśli tego nie cierpi.
Szukałam różnych ubrań na wieszakach, Ashley natomiast była zasypana stosem rzeczy, które zamierzała kupić. Zaczęłam się z niej śmiać, kiedy opuściła ramiona nie dając już sobie rady z tym wszystkim. Dalej trzymając kilka par swoich toreb z innych sklepów, które odwiedziłyśmy, podeszłam do dziewczyny. Wyglądała jakby miała zaraz umrzeć. Wzięłam od niej niektóre rzeczy, by mogła odsapnąć.
"Dziękuję." westchnęła.
"Haha, nie ma sprawy. French fry.*" powiedziałam, śmiejąc się na samym końcu.
"Nie nazywaj mnie tak!"
Śmiałam się tak długo, aż nie podeszłam do lady z kasą, za którą stała sprzedawczyni. Położyłam wszystkie ubrania przed kobietą, a ta spojrzała na mnie jakbym była co najmniej szalona. Tak, ta góra ubrań była naprawdę duża. Musiałam powstrzymywać się od śmiechu.
"Czy mogłaby pani tego przypilnować? Jeszcze się rozglądamy." uśmiechnęłam się w jej stronę.
Sprzedawczyni podniosła jedną brew do góry, chociaż dokładnie wiedziała o co zapytałam. Spojrzałam na Ashley, która w dalszym ciągu wybierała coraz to więcej ubrań. Czy ona próbuje kupić to wszystko dla przynajmniej trzech krajów tego świata? Podczas przyglądania się jej mój telefon zaczął dzwonić. Chwilę potem, gdy wzięłam go do ręki zaczął grać dzwonek.
Starships were meant to flyyy, hands up and touch the skyyy**
"Słucham?"
"Jade? Tu mama."
"Och, cześć mamo. Co tam?"
"Może zachciałabyś wrócić do domu? To naprawdę bardzo ważne."
"Nie możesz mi powiedzieć tego po prostu teraz?"
"Nie, zapytaj Ashley czy nie może cię podwieźć, jasne?"
"Um, okej."
Usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia. Podniosłam wzrok i zobaczyłam przyjaciółkę. Właśnie płaciła za zakupy, więc podeszłam do niej, by poinformować ją o telefonie mamy.
"Ash, muszę jechać do domu. To bardzo ważne."
♥♥♥
Tak o to przedstawiam pierwszy rozdział. :) Wszystko, co chcecie wiedzieć znajdziecie w zakładkach powyżej. Mam do Was teraz jedno pytanie... Jak oceniacie moje tłumaczenie? Nad czym muszę popracować? Jestem w tym nowa i tak naprawdę to pierwsze ff, które tłumaczę. Proszę o szczere opinie :)
* French fry - nie wiedziałam jak to przetłumaczyć, ponieważ francuska patelnia czy francuskie smażenie to chyba raczej nie jest przezwisko czy coś w tym rodzaju ;) w każdym razie tak Jade nazywa Ashley :)
** Kawałek refrenu piosenki Nicki Minaj - Starships

świetnie tłumaczysz! zapowiada się fajnie, czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń@rihannasmyqueen :)
Super!!
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny:( super sie zapowiada xx @soperfect00
OdpowiedzUsuńczekam na kolejne ♥
OdpowiedzUsuń